InstaGRAm czyli wiesz w co grasz? REGULAMIN cz.1


Jeśli jesteś jednym z ponad miliarda użytkowników Instagrama na świecie to z pewnością zauważyłeś, że zmiany jakie nastąpiły na tej społecznościowej platformie na przestrzeni lat są wręcz radykalne. 


Drastyczny spadek zasięgów, niższy przyrost obserwujących oraz coraz słabszy ER to tylko te najbardziej zauważalne. Jednak czy klikając "akceptuję regulamin społeczności Instagram" wiesz na co się godzisz? 


Po ostatnich moich osobistych przygodach z tą platformą postanowiłam przyjrzeć się bliżej i wnikliwiej zasadom na niej ustalonych. Wątpliwości i tzw. "bełkot prawniczy" skonsultowałam z Kancelaria Adwokacka, a Adwokat Maciej Surowiec, stojący na czele swojego zespołu ekspertów, wyjaśnił mi zawiłość niektórych zapisów oraz ich prawne zastosowanie w praktyce. I co bardzo ważne, czy możemy walczyć o swoje prawa w przypadku utraty konta.


"Algorytm" hasło grozy dla wszystkich, którzy bawią się social media. Nieprzewidywalny, zmienny, chytry i zabójczo inteligenty. To nic innego jak sztuczna inteligencja, która nas śledzi, obserwuje i analizuje wszystkie nasze ruchy. To algorytm skasował setki tysięcy kont typu "fake", a jeszcze więcej zablokował z uwagi na fakt korzystania z form wsparcia promocji konta, które uważa za niezgodne ze swoim regulaminem. Co jeszcze Instagram uważa, za naruszenie swoich zasad:

  • nagość - wydawać by się mogło, że Insta jest nią zalany, publikowanie zdjęć pośladków, kobiecych sutków, genitaliów, zbliżeń cielesnych i nagich dzieci jest całkowicie zabronione;
  • follow, like i komentarze - absolutnie zabronione jest korzystanie z ofert firm zewnętrznych, które oferują sprzedaż takich właśnie reakcji. Nielegalne jest również linkowanie zewnętrzne naszych postów do tzw. "grup wsparcia" w celu uzyskania "sztucznych" aktywności;
  • alkohol, używki i hazard - ciekawostką jest, że promocja dwóch pierwszych jest całkowicie zabroniona, to hazard można promować za zgodą Instagrama;
  • wysyłanie ofert handlowych - własnej marki, firmy czy sklepu poprzez wiadomości prywatne tzw. DM jest łamaniem regulaminu społeczności ale również obowiązującego prawa, które jasno mówi, że nie wolno nam wysyłać do nikogo ofert handlowych bez uprzednio uzyskanej zgody;
  • reklamy - zamieszczenie płatnych reklam w postaci postów czy instastories bez oznaczenia, że jest to płatna/barterowa forma współpracy;
  • terroryzm, pornografia i nawoływanie do przemocy - jest zapisem jasnym i  oczywistym
  • 13 lat - to minimalny wiek jaki musi osiągnąć użytkownik aby założyć sobie konto;
  • sprzedaż konta - nie można przenieść praw stworzonego już konta na osoby trzecie;
  • konto z nazwą domeny - jeżeli ustaliliście sobie nazwę konta zgodną z waszym adresem internetowym z końcówką .pl, .com. com.pl czy inne naruszacie regulamin i tym samym możecie być zmuszonym do zmiany jego nazwy;
  • nowe konto - jeżeli zostaliśmy przez Facebook'a już "ukarani" zamknięciem konta z powodu łamania zasad i regulaminu, otwierając nowe, również łamiemy regulamin i możemy je szybko stracić.

Jednym słowem sprostanie wszystkim wytycznym okazuje się być dla wielu użytkowników Instagrama w praktyce niemożliwe. Bardzo wielu. Dlatego spośród nich co jakiś czas Instagram według swojego "widzimisię" usuwa bądź blokuje te konta, które uważa za działające sprzecznie z jego zasadami.


O ile prowadzimy konto dla zabawy bez podtekstu zarobkowo - wizerunkowego, to strata nie jest wielka. Jednak profile firmowe budowane przez lata, o dużych zasięgach, które generują całkiem spore przychody z product placement'u, to zupełnie inna sprawa. Z dnia na dzień tracimy wizerunek i pieniądze.


Czy jeżeli nie uda nam się takiego konta odzyskać w drodze komunikacji z pomocą administratora tzn. Facebookiem i jeżeli jesteśmy w 100% przekonani, że wszystkie nasze działania były zgodne z zaakceptowanym regulaminem i zasadami społeczności Instagram, czy możemy wystąpić na drogę sądową, Mecenasie?


- Dla wielu pewnie będzie to spore zaskoczenie, ale rzeczywiście możemy wystąpić na drogę sądową przeciwko Instagramowi. Mało tego, to polskie przepisy będą właściwe dla oceny skutków prawnych takiego zdarzenia jak właśnie utrata konta. To polskie przepisy będą podstawą dla stwierdzenia przez sąd, że przysługują nam określone roszczenia. Czy to przywrócenie konta na Instagramie, czy wręcz odszkodowanie, względnie zadośćuczynienie. Proszę jednak mieć na względzie, że powyższe reguły dotyczą tylko konsumentów. Konsument, zgodnie z definicją z ustawy Kodeks cywilny, to osoba fizyczną dokonująca z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. W pozostałych przypadkach, takich kiedy jako użytkownicy Instagrama nie jesteśmy konsumentami bo, na przykład, prowadzimy działalność gospodarczą obejmującą właśnie korzystanie z tej aplikacji,  wszelkie roszczenia będą podlegały rozpoznaniu przez sądy irlandzkie w oparciu o prawo irlandzkie.


- Irlandzkie? A nie unijne?


- Zgodnie z przepisami unijnymi w razie sporów między podmiotami z dwóch różnych państw członkowskich prymat nadawany jest prawu które strony wybiorą same. Dopiero w przypadku braku wyboru prawa, Rozporządzenie  Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 593/2008 wskazuje które prawo jest właściwe dla oceny skutków prawnych zobowiązań umownych. Właściwość prawa irlandzkiego lub polskiego wynika z postanowień regulaminu który każdy użytkownik Instagrama musi zaakceptować.


- OK. Czyli mamy prawo polskie. Jak w razie utraty konta walczyć o swoje?


- W przypadku kont zakładanych przez konsumentów nie dochodzi do sytuacji, w których Instagram służy do zarabiania pieniędzy. Skoro tak, nie powstała w takim wypadku szkoda. Czym innym jest krzywda i korespondujące z nim zadośćuczynienie. By o nie walczyć w sądzie, trzeba byłoby wykazać w pierwszej kolejności, że działanie administratora Instagrama – firmy facebook było niezgodne z umową. Poza tym, kluczowe byłoby ustalenie, że nasz profil nie kwalifikował się do usunięcia/zablokowania. Czyli że nie naruszyliśmy regulaminu. Koniecznością byłoby też wskazanie i nazwanie krzywdy która nas spotkała. Jeżeli mieliśmy do profilu stosunek sentymentalny, służył on nam do pokazywania bliskim zdjęć  odległych miejsc i wyjątkowych dla nas momentów z życia, włożyliśmy w jego tworzenie sporo czasu i energii, bezpowrotna utrata profilu, tej naszej małej zbudowanej społeczności, być może nieodwracalna strata kontaktu z wartościowymi ludźmi, będzie uznana za naszą krzywdę. Ostatnią rzeczą którą trzeba będzie wykazać to związek przyczynowo-skutkowy między krzywdą, a zachowaniem administratora portalu.


- Wspomniał Pan o zadośćuczynieniu. Czyli że można walczyć o pieniądze? Ile pieniędzy?


- Tak, zadośćuczynienie zazwyczaj przyjmuje wartość pieniężną. Ile? Sky is the limit. Żądanie może opiewać na dowolnie wysoką kwotę. Nie należy jednak nastawiać się na milionowe sumy. Sądy wykazują daleko idącą powściągliwość jeżeli chodzi o przyznawane z tego tytułu świadczenia.


- A co ze sprawami o odszkodowanie w Irlandii? To jednak dość daleko. Jak się za to zabrać?


- Warto chyba byłoby zacząć od konsultacji z irlandzkim adwokatem, który podpowie nam jak takie sprawy wyglądają w Irlandii. Na co możemy liczyć występując do tamtejszego sądu, jakie są ryzyka prawne, ile to będzie kosztowało i jak długo może potrwać. Jestem przekonany, że  adwokaci w Polsce chętnie pomogą nawiązać kontakt z irlandzkimi kolegami po fachu i wesprą w toku współpracy. 

Rozwód to nie koniec ŚWIATA!



Rozwód. Dotyka każdego roku 60% zawieranych ogółem małżeństw. Przyczyn tego stanu rzeczy jest naprawdę wiele. Zresztą też bardzo dużo o nich już napisano. Także o negatywnych skutkach rozwodu dla społeczeństwa. Tym razem jednak poruszamy temat rozwodu od innej strony. Dla sporej liczby osób które nie widzą możliwości dalszego funkcjonowania w formalnym związku niespełniającym ich nadziei w nim pokładanych droga do uzyskania rozwodu wydaje się być istną drogą przez mękę. Począwszy od pierwszego kroku jakim jest wyjście do adwokata i przedstawienie sprawy. Później, w powszechnej opinii jest już tylko gorzej. Sąd autentycznie przeraża. O tym, czy jest się czego bać opowie Maciej Surowiec, adwokat specjalizujący się m.in w prawie rodzinnym.

Współtwórca projektu #rozwódtoniekoniecświata.

Panie Mecenasie, rozwód. Dla wielu ludzi rozwód to prawdziwy koniec świata. Małżonkowie wstępujący w związek małżeński z reguły utożsamiają swojego wybranka/wybrankę jako tego jedynego, wymarzonego z którym chcą przeżyć życie.

Ma Pani rację. Faktycznie, w przeważającej większości przypadków osoby zgłaszające się do Kancelarii są głęboko rozżalone i zawiedzione obrotem spraw w ich życiu. Czasem nie do końca też wierzą, że to spotkało właśnie je. W tym zatem względzie pierwszego kroku na drodze do uzyskania rozwodu należy upatrywać nie w faktycznym przyjściu do adwokata, a raczej w podjęciu decyzji o rozwodzie i skorzystaniu z profesjonalnej pomocy. To nie jest takie proste mówić obcej osobie o swoim życiu, o intymnych jego aspektach, często o takich, o których nie wiedział nikt z najbliższej nawet rodziny. Także świadomość, że oto rozpoczął się koniec pewnego etapu w życiu który znaliśmy i do którego przywykliśmy, nie pomaga. I to widać po Klientach. Podczas pierwszych rozmów bardzo często czuć wielką tremę.  Tym bardziej jest to ważne, by osoba przychodząca do Kancelarii darzyła wybranego przez siebie adwokata pełnym zaufaniem. Tak co do jego wiedzy i doświadczenia zawodowego, ale i co do tego, że zrozumie i zachowa w tajemnicy to co usłyszał. Przy tej okazji należy wyjaśnić, że adwokat ma bezwzględny obowiązek zachowania w tajemnicy wszystkiego o czym dowiedział się od Klienta. Co równie ważne, adwokat zobowiązany jest do podejmowania działań wyłącznie na korzyść swojego Klienta!

No dobrze. Mamy zgodę co do tego, że rozwód nie jest łatwą sprawą. Skąd zatem ta przewrotna nazwa projektu?

Przede wszystkim należy uzmysłowić sobie, że pomimo pierwszych trudności, albo raczej wyobrażeniu o nich, rozwiązanie małżeństwa nie oznacza końca świata. Można nadal funkcjonować w społeczeństwie. Pracować tam gdzie się pracowało, chodzić do kina, teatru, do restauracji i na basen. Można spotykać się ze znajomymi. Można też, choć z tym akurat różnie bywa, w miarę normalnie funkcjonować z byłym małżonkiem. Szczególnie ta ostatnia możliwość jest ważna jeżeli z małżeństwa pochodzą dzieci. Wtedy pozostawanie z drugim z rodziców w dobrej relacji jest szczególnie ważne by nie prowadzić do sytuacji, w której ucierpieć mogłoby dobro dziecka rozumiane jako możliwość kontaktowania się z obojgiem rodziców. #rozwódtoniekoniecświata oznacza też, że nie ma sytuacji bez wyjścia w czasie drogi do rozwiązania małżeństwa. Kwestie które dzielą małżonków, takie jak: wysokość alimentów, wina w rozkładzie pożycia, władza rodzicielska i piecza nad małoletnimi dziećmi, podział wspólnego lokalu do używania czy podział majątku naprawdę da się rozwiązać.

Tylko że często te kwestie są rozwiązywalne  wyłącznie w procesie i to trwającym kilka lat. Nie bez przyczyny w powszechnej opinii to gehenna.

Tak przebiega proces. Jeżeli sąd ma do przesłuchania wielu świadków, jeżeli w toku procesu wydawane są postanowienia (jak choćby w przedmiocie udzielenia zabezpieczenia kontaktów z dziećmi czy zapłaty alimentów) które są zaskarżane przez stronę niezadowoloną z rozstrzygnięcia, jeżeli wydawane są przez biegłych opinie które później są podważane przez strony… To wszystko trwa. Warto zatem zastanowić się, czy nie lepiej schować urazy i dumę do kieszeni i dokonać z szanownym/ szanowną koniecznych ustaleń zanim pójdzie się do sądu i zacznie przechodzić, jak Pani to określiła „gehennę”. Jeżeli pomimo wszelkich prób polubownego rozwiązania małżeństwa małżonkowie nie będą w stanie się porozumieć, wtedy prawdopodobnie czeka je długi i mało przyjemny dla nich proces. Jeszcze dłuższy jeżeli dodatkowo wziąć pod uwagę, że od niekorzystnego rozstrzygnięcia sądu każdej ze stron służy apelacja. To dodatkowo wydłuża postępowanie.

I można iść przez rozwód samemu, bez pomocy adwokata?

Oczywiście. Kodeks postępowania cywilnego nie wprowadza wymogu by w sprawie o rozwód korzystać z usług adwokata. Jeżeli ktoś czuje się na siłach by samodzielnie sporządzić pozew, wnieść replikę na prawdopodobną odpowiedź na pozew pozwanego, by samodzielnie przesłuchiwać świadków w odpowiedni sposób, by zaskarżać ewentualne niekorzystne dla siebie postanowienia sądu, sporządzać pisma procesowe podważające twierdzenia strony przeciwnej i finalnie, by sporządzić samemu apelację – czemu nie. W sumie, to może kilkadziesiąt przepisów w kilku aktach prawnych. Jest też wszechpomocne google...

Sarkazm, wyczuwam sarkazm…

Wie Pani, mentalność ludzi w Polsce jest taka, że wszystko można samemu. Wszystko jest proste, zajmuje mało czasu. I finalnie, że adwokat jest absurdalnie wręcz drogi jak na to co oferuje. Takie pokutuje przeświadczenie. Tylko że doświadczenie zawodowe pokazuje, że wcale to wszystko nie jest takie proste. Że wiedza czerpana z google jest niepełna i niedokładna. I częstokroć  przystąpienie adwokata do sprawy rozpoczętej w nie do końca optymalny sposób jest już spóźnione, co przełożyć się może na mniejsze szanse na najlepsze jej zakończenie.

Nie uważa Pan, że taki odbiór adwokatów nie wziął się znikąd? Sama widziałam na licznych grupach tematycznych na facebook`u relacje ludzi którzy zostali, żeby określić to możliwie najdelikatniej, potraktowani mało profesjonalnie przez osoby o których Pan mówił, że powinno się im ufać. I jeszcze zażądali za swoje usługi olbrzymich pieniędzy.

Być może są takie relacje ludzi. Ja osobiście nie spotkałem się z tego rodzaju Klientami, którzy przychodzili do mnie rozgoryczeni tym, że adwokat potraktował ich w taki sposób. Wszyscy moi przyjaciele adwokaci to osoby na wskroś rzetelne i uczciwe w relacji z Klientem, przykładające się przy tym do pracy.  Pozwoli Pani, że nie będę się wypowiadał co do ogółu przedstawicieli zawodu. W pracy Kancelarii kierujemy się zawsze troską o rzetelność w relacji z Klientem tak w sferze merytorycznej, jak i finansowej. Zresztą zachęcam do lektury strony rozwodtoniekoniecswiata.pl. Być może wiedza tam zawarta będzie na tyle użyteczna, że korzystanie z pomocy adwokata w sprawie rozwodowej stanie się zbyteczne.

Mój odbiór tego co Pan mówi bardzo wyraźnie kontestuje z relacjami naprawdę wielu ludzi którzy przeszli przez rozwód. Na samo wspomnienie cierpnie im skóra na grzbiecie. A z Pana wypowiedzi wynika, że to nic takiego.

Nie, takie określenie nie padło, że rozwód to nic takiego. W życiu każdego człowieka rozwód to jedno z najbardziej doniosłych przeżyć i ono zostaje w pamięci na całe lata. Często do końca życia. Tym niemniej, jak już wspomniałem, nie ma sytuacji bez wyjścia czy nie do przeżycia. Także rozwód nie jest sytuacją bez wyjścia. Przy czym cała doniosłość rozwodu bierze się nie tylko ze złożoności reguł postępowania przed sądem, ale i z emocji kierujących stronami procesu. Bez nich często sprawa mogłaby trwać krócej. I po to też, między innymi, jest adwokat żeby doradził jako osoba stojąca poza sporem i emocjami najbardziej optymalny sposób na przeżycie procesu. Posiadane doświadczenie pozwala na takie ujmowanie procesu, jakie jest przedstawiane podczas rozmowy. Dla klientów sprawa o rozwód jest często pierwszą sprawą wymagającą kontaktu z sądem. Taki ktoś nie wie nawet gdzie usiąść na sali. Do kogo się zwracać, w jaki sposób. Optyka zmienia się z nabytym doświadczeniem. Mogę więc w oparciu o nabyte doświadczenie zasadnie twierdzić, że #rozwódtoniekoniecświata i jest to do przeżycia.

W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak podziękować za rozmowę i życzyć powodzenia.



Copyright © Fancy Life Lover