One night in VIENNA HOUSE ANDEL'S ŁÓDŹ


Niewątpliwą zaletą mojej pracy jest możliwość częstego podróżowania. Targi tematyczne, spotkania consultingowe czy nowo otwierane sklepy specjalistyczne sprzyjają wielu inspirującym wypadom z biznesem w tle. Miejscami docelowymi są głównie duże miasta jak Warszawa, Poznań czy Wrocław. Odwiedzając je regularnie mogę obserwować jak się dynamicznie rozwijają i z roku na rok stają coraz ładniejsze. 

Z racji osiągnięcia wieku dwukrotnej pełnoletności, a co za tym idzie nieco słabnącej kondycji fizycznej, nie realizuję już tych wyjazdów w wersji jednodniowej, mocno skondensowanej. Plusem tego jest to, że w ciągu kilku dni oprócz pracy mam niepowtarzalną okazję aby odwiedzać swoje ulubione miejsca oraz odkrywać nowe.




Tym razem na okoliczność XI Międzynarodowych Targów Żywności Ekologicznej i Naturalnej NATURA FOOD & beECO znalazłam się w Łodzi (ich pełen opis jest mojej stronie firmowej BIOIEKO i tam odsyłam wszystkich ciekawych tematu życia w stylu eco & slow).

Na blogu chciałabym się skupić na wszystkim fajnym i ciekawym czyli tym, co działo się po targach.



Z racji tego, że Łódź odwiedzam tylko raz w roku na okoliczność powyższych targów właśnie, miasto to wciąż kryje przede mną wiele tajemnic. Niby brzydkie, a ładne. Niby stare, a nowoczesne. Niby nudne, a jednak z wieloma atrakcjami. 

Mając do dyspozycji niespełna 24 godziny trudno wyjść poza schemat obowiązkowych punktów do zobaczenia. W wersji skróconej ambitnej z pewnością są nimi: Centralne Muzeum Włókiennictwa, ulica Piotrkowska, cmentarz żydowski i getto. Dla tych bez parcia na kulturę, histrorię i sztukę - tylko i wyłącznie Piotrkowska. Bez wątpienia gwarantuje ona doznania innej kategorii. Dla nastawionych konsumpcyjne jest jeszcze ładna galeria handlowa, a w jej pobliżu hotel Vienna House Andel's Łódź - temat przewodni tego wpisu.

Dla mnie to noclegowy wybór numer jeden w tym mieście.



Dlaczego?

Hotele w standardzie czterech i pięciu gwiazdek lubię z czystego pragmatyzmu. Zawsze mają dogodną lokalizację, parking, ujednoliconą zawartość pokoju, dobrą restaurację i śniadania zapewniające spokój gastronomiczny do późnych godzin popołudniowych. Większość z nich dysponuje dodatkowymi atrakcjami w postaci basenu czy SPA, choć niestety okoliczność wyjazdów służbowych nie sprzyja zbytniej eksploracji tych terenów.


Pobyt w Vienna House Andel's Łódź rezerwowałam z taką właśnie myślą. Dobry hotel w północnej części miasta, której nigdy wcześniej nie odwiedziłam. Tuż obok centrum handlowe MANUFAKTURA bez dwóch zdań najładniejsze w tym kraju, jak on długi i szeroki. Wkoło natomiast plac zabaw dla gastrofila czyli kawiarenki, restauracje i bistra.  Do wyboru, do koloru, do smaku.

No istny raj na ziemi.



Jednak już na wstępie zaznaczyć trzeba, że Andel's to coś więcej niż hotel o podwyższonym standardzie. To klimat XIX wiecznej Łodzi, nowoczesności i designu na miarę wielu światowych nagród.

Ten obiekt to połączenie kunsztu sztuki architektonicznej zespołu OP ARCHITEKTEN z jego ciekawą historią. Całość prac budowlanych opierała się na rewitalizacji charakterystycznego dla Łodzi budynku o charakterze przemysłowym - przędzalni Izraela Poznańskiego z 1878 roku. Pana, który pytany przez wykonawców swojej rezydencji o to, w jakim chce mieć stylu urządzony dom, odparł, że we wszystkich. Miał rozmach. Jego efekt możemy podziwiać w stworzonym w miejsce kompleksu pałacowo - ogrodowego Poznańskich, siedzibie Muzeum Miasta Łodzi (aktualnie w trakcie renowacji elewacji). 



Już po przekroczeniu drzwi frontowych uwagę zwraca ogromne lobby. Jego przestronność i wysokość stropów jest raczej niespotykana w obiektach hotelowych. Zachowana prawie w całości tkanka zabytkowa przędzalni -  projektu Hilarego Majewskiego przebija się w każdej części budynku. 
Poprzez żeliwne elementy konstrukcji, ceglane ściany z wielością warstw starego tynku i wielu kolorów farb (pozostałościach po poprzednich aranżacjach budynku), jako goście hotelowi na wyciągnięcie ręki możemy obcować z historią rodem z "Ziemi Obiecanej".




Podczas przechadzania się po korytarzach i podziwiania dzieła architektury, zrodził się we mnie niezwykły szacunek do inwestora, który nabywając budynek, mógł go po prostu zrównać z ziemią, postawić na nowo w wersji "plexi-glass" i okleić klinkierem. Pierwotny wygląd byłby zachowany jednak klimat i dusza tego miejsca zaniknęłyby bezpowrotnie. Duży podziw również dla panów: Wojciecha Popławskiego oraz Andrzeja Orlińskiego, którzy jako architekci wykazali się ogromną pracą i wyczuciem tak aby nic z pierwotnego charakteru przędzalni nie utracić. 



Dobudowanym i niewątpliwie nowoczesnym akcentem jest 5 piętro hotelu czyli część rekreacyjna z zapleczem w pełnej postaci: basenu, spa i siłowni. Całość otacza taras z niesamowitym widokiem na całe miasto. 

Bajka.



Jednak jako "rasowy" bywalec hoteli klasy premium, nie zapomnę wspomnieć o tym co, w pobycie za kilkaset złotych za dobę powinno być ważne. Jak wiadomo, aspekt wizualny to nie wszystko.


Mój pokój na czwartym piętrze z widokiem na industrialną "Biedronkę" był znacząco większy od klasycznych double room w tej klasy hotelach, bo miał aż 27m2. Przestronna łazienka  z wanną i prysznicem nie jest standardem, jak również nie jest nim ultra wygodne łóżko o dwumetrowej szerokości z fantastyczną atłasową pościelą.

Pokój idealny na krótki pobyt biznesowy. Biurko, stolik, fotel, dwukomorowa szafa z sejfem, minibarem i ekspresem jak wszędzie. Wszystko czyste, ładne i niepoobijane. Jak na hotel, który ma prawie dekadę funkcjonowania za sobą, to bardzo duży plus. 


O jakości hotelu świadczy również poranny posiłek, a raczej jego różnorodność i tutaj też pełne uznanie. Z racji tego, że zawodowo zajmuję się m.in produktami spożywczymi jakości premium, z czystym sumieniem mogę potwierdzić, że w Andel'sie nie idą na łatwiznę i ordynarną redukcję kosztów.

Począwszy od całego plastra miodu, muesli szwajcarskiego aż po kącik wegański, każdy czy to smakosz czy tradycjonalista - i to bez najmniejszego wyjątku, znajdzie dla siebie coś pysznego.


Obsługa?

Dyskretna, uśmiechnięta i pomocna na każdą okoliczność. Ciekawym rozwiązaniem, którego nie zauważyłam wcześniej w innych hotelach, to bawełniane woreczki do powieszenia na klamce w przypadku gdy zrezygnujemy ze sprzątania podczas kilkudniowego pobytu. Zamiast nowych ręczników czy pościeli w woreczku pojawi się tajemniczy prezent. Ponieważ mój pobyt był tylko jednodniowy nie miałam okazji się przekonać jaka to niespodzianka w woreczku by się kryła.

Według mnie super pomysł do naśladowania.



Wywód mój mógłby być znacznie dłuższy i dalej utrzymany w tonie zachwytu ale nie chcę być posądzona o artykuł sponsorowany.

Jeżeli nie macie ciekawego pomysłu na weekendowy wypad - Łódź jest idealna. Gdzie się zatrzymać już doskonale wiecie.


Komentarze

  1. Znajdź swój wymarzony nocleg z łatwością dzięki naszej wyszukiwarce hoteli. Niezależnie od celu podróży, zapewniamy różnorodność opcji, które spełnią Twoje oczekiwania. Zarezerwuj teraz i rozpocznij przygodę w komfortowych warunkach! https://www.findbookingdeals.com/pl/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Fancy Life Lover